piątek, 29 kwietnia 2016

Rozdział 2- Stara znajoma



-Violetta?-słyszę nieznajomy głos wypowiadający moje imię. Jak to może być możliwe że na tym kontynencie ktoś może wogóle znać moje imię? Może to tylko pomyłka . -Violetta to ty ! -ponownie słyszę moje imię . Czyli to nie pomyłka. Stoję na tym lotnisku  jak osłupiała. Ta sytuacja wydaje mi się dziwna. Czy powinnam się bać? -zadaje sobie to pytanie w myślach. Niepewnie odwracam się w stronę osoby, które jak widać najwyraźniej mnie zna.Wciąż mam nadzieje ze to tylko zwykły błąd. Przed moim oczami stoi starsza kobieta z uroczym uśmiechem. Jej oczy nie wyglądają groźnie wręcz przeciwnie są radosne i pełne życia. Jest jednym słowem urocza. Tak jak myślałam nie przypomina mi nikogo znajomego, jest dla mnie obca. Ale wątpię czy ma ku mnie jakieś złe zamiary .Patrzy się na mnie jak na kogoś bliskiego. Kto to jest ? -Przepraszam z skąd pani zna moje imię? -pytam ją wyrywając się z zamyślenia .  -Violetta , nie żartuj sobie - mówi do mnie letko urażona. Patrze się jej prosto w oczy, - Przepraszam,ale ja naprawdę pani nie znam ,nawet nie kojarzę!  - I nie wiem jak pani może wiedzieć jak mam na imię ! .Staruszka patrzy na mnie ze zdziwieniem ,może trochę za ostro się do niej zwróciłam. Już chce ją przeprosić gdy ta łapie mnie za rękę i mówi -Czyli ci nic nie powiedział? Typowe dla Germana on lubi zapominać o istotnych rzeczach.-mówi. Teraz to już zaczynam się trochę bać. -O czym miałabym wiedzieć? Pani zna mojego ojca? Jak, ja już nic nie rozumiem.
-Moje dziecko, już cie wszystko wyjaśniam. Mam na imię Isabella. Jestem tak jakby opiekunką młodych osób której mają w sobie coś z  artysty. Rozumiesz? Pomagam im odkryć tą magie w sobie.  Które są utalentowane.Tak jak i ty. Prowadzę tu w Sewilli miejsce w którym mogą się rozwijać. Twój ojciec był kiedyś moim uczniem i niedawno zadzwonił z prośbą bym zaopiekowała się tobą  i przyjęła cie do mnie gdy przyjedziesz do Sewilli. Nie mogę uwierzyć ze ci o tym nie powiedział?!-wyjaśniła. 
Teraz wszystko zaczyna mi się jakoś rozjaśniać.Wychodzi na to że mam tu kogoś kto jest w stanie pomóc mi znaleźć to po co tu przybyłam. Isabella opiekunka artystów i mojego taty teraz również jest i moją .Jestem w stanie jej zaufać choć pięć minut temu nawet jej nie znałam.Dziwne to trochę no cóż   ale nic  poradzę  na to ze ona naprawdę wzbudza moją sympatie. Jestem pewna że się dogadamy . Ale najdziwniejsze jest w tym wszystkim że tato nawet słówka mi o niej nie wspomnął. Tato ukrywał przed mną kiedyś dużo faktów ale przecież on sam poprosił Isabelle o pomoc. Nigdy go nie zrozumiem.
-Miło mi cie poznać, napra... -nie daje mi dokończyć tylko od razu się do mnie przytula.
-Violetta,jak ja bardzo ciesze się że się w końcu spotykamy. Twój ojciec tyle o tobie mi pisał. Wow jesteś  już  taka dorosła.Ciesze się że będę mogła gościć cie w moim domu. Poznasz tam wszystkich. Nie mogę się doczekać aż usłyszę twój głos jak tylko będziemy na miejscu od razu powinnaś coś nam zagrać!-mówi ucieszona kobieta.
Jej entuzjazm jest zaraźliwy. Od razu się uśmiecham na myśl o śpiewaniu dla tej cudowniej kobiety. Zaraz co? Pierwszy raz od dawna mam ochotę coś zaśpiewać! W tym momencie jestem szczęśliwa .
- Ależ oczywiście że zaśpiewam nie mogłabym pani odmówić. Żałuje ze nie wiedziałam o pani wcześniej. -mówię szczerze. Isabella patrzy na mnie ciepło i odpowiada -Vilu, jesteś naprawdę kochana , patrząc na ciebie widzę gwiazdę pełną blasku ,ale trochę smutną  jak myślę i wiesz co? Mam nadzieje że uda ci się tutaj zabłyszczeć tak jak na to zasługujesz . 
Ta kobieta mnie rozgryzła! Czy tak bardzo widać moja pustke? 
-Pewnie miałaś długi lot i wiele wrażeń jak na jeden dzień.Violetta jedzmy już do mojego kurortu. Daj pomoge ci. -Isabella bierze od mnie jedną z walizek i kieruje się ku wyjściu z lotniska, szybko podążam za nią .
Moja nowa znajoma zatrzymał się na parkingu koło wielkiego jeepa . Muszę się przyznać nigdy w życiu nie jechałam takim czymś i nie spodziewałbym się że osoba trochę już starsza jeździ takim pojazdem. Cóż Isabella to jedna wielka niespodzianka. Pakujemy się do pojazdu i wyruszamy. Isabella uznała że lepiej będzie jechać dłuższa trasą bym mogła zobaczyć jak najwięcej miejsc po drodze . Sewilla to magiczne miasto jak z bajki.Podczas jazdy rozmawiamy z Isabellą o wszystkim i o niczym ,opowiada mi tez o swoich podopiecznych. Z jej opowieści wynika że to cudowni pasjonaci a każdy z nich ma własny wyróżniający się charakter.  Nie moge się doczekać aż ich wszystkich poznam. Choć przyznam że trochę tego wszystkiego się boję. Isabella ma racje za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
 - Czy ojciec powiedział ci dlaczego postanowiłam wyjechać z Buenos Aires? -pytam się ciekawa.
-Nie powiedział mi konkretnego powodu, wyjaśnił że potrzebujesz zmiany  i tyle wiem, nie muszę wiedzieć o wszystkim ważne, że to właśnie tu jesteś i że jak już wspomniałam będę mogła ci pomóc.-odparła uśmiechając się.
Ach... Co tu powiedzieć ta kobieta mnie rozumie. Rozmyślam chwile nad ostatnimi dniami, gdy po chwili słyszę wesoły głos Isabelli -Violetta to tu, witaj w swoim nowym domu! 
Wielka budowla stoi utopiona w gąszczu rośliny. Przed nią znajduje się piękny ogród z sadzawką w którym stoi olbrzymi fortepian .Miejsce jak z końca świta czy inne epoki. Niesamowite.
- Isabella ! -krzyczy ktoś z budynku. Po chwili wychodzą z niego ludzie którzy na oko wyglądają na mój wiek. Wszyscy uśmiechnięci ,widać że są tu szczęśliwi. To pewnie uczniowie Isabelli. Co ja gadam to na pewno oni! Podchodzą do mnie i swojej mentorki. Nie wiem co robić przedstawić się a może czekać aż oni to zrobią? Czuje się niezręcznie. Jeszcze wezmą mnie za jakąś gwiazdeczkę która przyjechała tu nie wiadomo po co. Już mam się odezwać gdy wszyscy bez wyjątku podchodzą i przytulają mnie w grupowym uścisku. Nie znam ich a oni witają mnie z takim entuzjazmem, od początku traktują jak swoja .Niepodziewaniem się takiego przyjęcia. Ale jak widać niespodzianek ciąg dalszy.
-Violetta świetnie że nareszcie cie poznać mówić chłopak o włoskim akcencie
-Isabella od ostatnich tygodni mówiła tylko o tobie, przyznam szczerze że to robiło się już meczące ale ona tak zawsze, pewnie już zauważyłaś jaka ona jest. - dodaje z uśmiechem.
Z jednej strony jest mi miło słysząc jego słowa no ale jednak jak widać każdy wiedział o przyjeździe do tego kurortu oprócz mnie! Oj tato naprawdę trudno było mnie o tym poinformować? -zadaje sobie w głowie to pytanie kolejny raz. Czułam bym sie bardziej pewnie wiedząc od razu że w Sewilli czekają na mnie ci ludzie których  teraz widzę. Trudno stało się. To nie zmienia tego ze jestem zachwycona tym miejscem ,tymi ludźmi i samą Isabellą. 
 Teraz wiem to najlepsze miejsce na ziemi by zacząć wszystko od nowa. Mój początek. 
                       

                                               ''Una llama en tus ojos renace
                           Todo el mundo la verá cuando arde ''



Ta dam ! Taki oto rozdział po dość długiej przerwie przepraszam Egzaminy :<  Wiem beznadziejny jak zawsze no ale dopiero się rozkręcam :)

Jak widzicie Violetta poznała nową znajoma która będzie mieć dłuży wpływ na jej życie . 

Wszystko się zmieni .  

Jak zobaczycie . 

Do następnego :) 

Blank


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz